niedziela, 13 sierpnia 2017

Novaclear Atopis - krem do twarzy oraz ciała

Witajcie na moim blogu.
Chciałam wam opowiedzieć o nowym kosmetyku do pielęgnacji, który ostatniego czasu bardzo polubiłam oraz sporo o nim na blogach i YouTube.


Mowa o natłuszczająco - nawilżającym kremie do ciała i twarzy marki Novaclear Atopis. Posiada bardzo ciekawy skład a mianowicie: glicerynę, olej z nasion konopi oraz alantoinę. Niestety posiada parafinę, czego się obawiałam, jednak nie zrobił mi krzywdy, nie przesuszył skóry. Ze względu na to, że posiadam cerę trądzikową to używam go tylko do ciała. Jeśli ktoś posiada suchą cerę to może śmiało używać również do twarzy. 


Moja opinia
Krem dobrze nawilża moją suchą skórę, efekt pozostaje na długo, nie zauważyłam śladów przesuszenia a po niektórych kosmetykach z drogerii tak miewam. Jest gęsty, trochę trudno się rozprowadza, ale szybko się wchłania i nie pozostawia lepiej powłoki na skórze. Posiada neutralny zapach, który nie przeszkadza mi ani nie drażni. Niestety jest go mało w opakowaniu, jedynie 100 ml.



Macie już coś tej marki?
Pozdrawiam i do następnego :-)

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Pilanten - kolagenowe płatki pod oczy

Cześć,
w ramach kontynuacji testowania koreańskich kosmetyków, tym razem sięgnełam po markę Pilanten. Sporo słyszałąm o ich czarnej maseczce typu peel of a będąc w Kontogo skusiłam się na płatki pod oczy. Od wielu lat walczę z sincami pod oczami, gdy jestem zmęczona, niewyspana to oczy też sa opuchnięte.


Co o nich myślę?
Bardzo mi się spodobały. Skóra jest po nich nawilżona a opuchlizna znika. Dodatkowo dają przyjemne uczucie chłodzenia i nawilżenia. Skóra nie jest ściągnięta, wygląda na wypoczętą. Oczywiści cienie pod oczami nie zniknęły, ale tego bym nie oczekiwała od tego kosmetyku.


Miałyście już coś firmy Pilanten?
Przypominam także o wpisach dotyczących koreańskiej pielęgnacji:
maseczka ze śluzem ślimaka
Missha
maseczka aloesowa

sobota, 5 sierpnia 2017

Ulubieńcy czerwca oraz lipca, ale nie do końca

Cześć, witajcie na moim blogu.
Mamy już sierpień i w końcu prawdziwe lato. Tęskniliście za taką pogodą? Ja tak. Tym razem zapraszam do postu o kosmetykach jakie najczęściej używałam w ostatnich miesiącach. Przemyciłam także produkt, który raz uwielbiam a innym razem mam ochotę go wyrzucić. 
Oto oni:


Zacznę od pielęgnacji, bo jej jest tym razem całkiem sporo. Jeśli chodzi o nawilżanie ciała to olejek z DermaPlus pobił na kolana wszystkie dotychczasowe musy oraz balsamy do ciała. Dobrze nawilża skórę, szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej, lepkiej warstwy. Wydaje się bardzo wydajnym produktem. Trochę się go obawiałam, bo to mój pierwszy olejek w kosmetyczce, ale pozostanie w niej na dłużej. Wspominałam już o nim w recenzji. Zapraszam tutaj


Jeśli chodzi o demakijaż oczu to moim faworytem został płyn dwu-fazowy z Nivea. Delikatnie i skutecznie zmywa makijaż oczu. Nie podrażnił mnie a ponadto zauważyłam lepszą kondycję moich rzęs. Producent chyba nie obiecuje tego na darmo.


Do nawilżania ust najczęściej używałam pomadki ochronnej z Palmer's Coconut Oil. Dobrze się sprawdziła i serdecznie wam ją polecam. Niestety już mi się skończyła i mam teraz jedną z Nivea. Od razu mogę Wam powiedzieć, że ta z Palmer's jest o niebo lepsza. 


Bardzo dobrze sprawdził mi się tusz Loreal Volume Milion Lashes fatale. Zrobiłam Wam jego test i odsyłam do tego wpisu. Jeśli chodzi o cienie to najbardziej lubię makijaże brązowo-złote. Uwielbiam cienie z Mystic, bo długo się utrzymują i posiadają dobrą pigmentację. Jeśli chodzi o mój cień z Inglota to mam do niego mieszane uczucia, nie współgra z każda bazą i z każdymi cieniami. Raz go chwalę a raz się wkurzam, chyba nie kupiłabym go ponownie.  




Za namową koleżanki po latach wróciłam do perfum marki Avon. Bardzo je lubiłam, bo są tanie i długo się trzymają. Kupiłam sobie i pokochałam na nowo Perceive Dew. Jest to świeży owocowo-kwiatowy zapach. Ja na ogół wybieram bardziej słodkie zapachy, ale ten mnie urzekł unikalnością i nie sięgam teraz po inne. 


Co Was zachwyciło w ostatnich miesiącach?